Kiedy stałam się posiadaczką mojego pierwszego psa – labradora o imieniu Rico, spotkałam się ze zdziwieniem swoich sąsiadów. Najczęściej pytano mnie: „Po co pani taki duży pies w bloku, przecież on się męczy”. Tutaj dodam, że mieszkam w 57 metrowym mieszkaniu, a nasza ludzka rodzina liczy 4 osoby. Zdziwienie było jeszcze większe, gdy jakiś czas później przygarnęliśmy trzymiesięczną suczkę Sarę, która jak się później okazało, osiągnęła wagę docelową 21 kilogramów. Tylko, czy rzeczywiście psy, które mieszkają w domu z ogrodem są bardziej szczęśliwe, od tych mieszkających w bloku? Rozważmy wszystkie za i przeciw, ale z perspektywy psiej, a nie ludzkiej.

Zaletą mieszkania w domu jest na pewno to, że w upalne lato jest tam chłodniej niż w bloku, gdzie temperatury czasem przekraczają 30 st. Nie jest to komfort termiczny dla zwierząt, ale dla ludzi również.
Psy posiadające silny instynkt łowiecki m.in. teriery, przegonią nam wszystkie gryzonie z ogródka, ale przy tym przekopią nam każdy jego centymetr. Z punktu widzenia psa, to super zabawa, ale z punktu widzenia człowieka – już nie koniecznie.
Powierzchnia domu wolnostojącego jest najczęściej większa, niż powierzchnia mieszkania w bloku, ale dla psa nie ma to większego znaczenia. Nasze pupile, to zwierzęta stadne i czy mają do dyspozycji 50, czy 150 metrów kw., najczęściej przebywają tam, gdzie ich opiekunowie.
Wśród właścicieli domów z ogrodem panuje przekonanie, że pies może się wybiegać. Czy rzeczywiście tak jest? Szczerze mówiąc nie widziałam jeszcze psa, który będąc sam w ogrodzie biega sobie bez celu po nim. Jeżeli już, to raczej wzdłuż ogrodzenia, goniąc rowerzystów, przechodniów czy samochody lub prezentując zachowanie stereotypowe.
Dużo ludzi uważa, że jeżeli posiadają ogród, to psa nie trzeba wyprowadzać na spacer. Osobiście znam takie przypadki, gdy kilkuletnie psy nigdy nie były poza terenem swojej posesji, za wyjątkiem wizyt u weterynarza. Smutne, ale prawdziwe. W bloku taki numer nie przejdzie. Trzeba z psem przynajmniej trzy razy dziennie wyjść na dwór. Nawet jeżeli spacery są krótkie i zawsze tą samą trasą, to i tak „blokowe” psiaki wywąchają jakiś nowy zapach, w przeciwieństwie do psiaków „ogrodowych”, które takiej możliwości nie mają.

Tak więc, szczęście naszych psów zależy od nas samych – jeżeli otoczymy je miłością oraz będziemy spełniać ich potrzeby będą szczęśliwe niezależnie od tego, gdzie mieszkają. Moje psy raczej nie narzekają na metraż naszego mieszkania. Mają w ciągu dnia dwa intensywne spacery, po których przez kilka godzin śpią jak zabite. A sąsiedzi, gdy idę sama pytają: „A gdzie pieski?”